niedziela, 31 marca 2013

Diabelski marketing


Eben Alexander w książce „Dowód” twierdzi, iż dane mu było poznać tajemnicę zaświatów i życia wiecznego, kiedy – chory na zapalenie opon mózgowych – leżał w głębokiej śpiączce. Dodaje, iż owego „nieba” można zakosztować stosując metody stymulacji mózgu połączone z praktykami z nurtu New Age, w rzeczywistości prowadzącymi do zniewoleń demonicznych.
Książka Ebena Alexandra to najlepszy dowód na to, że szatan, aby zwieść człowieka, nie będzie przebierał w środkach. Jeżeli ktokolwiek, kto przeczytał tę pozycję, zastosuje w niej zawarte zalecenia, wcześniej czy później będzie szukał pomocy u egzorcysty.Ta pseudoreligijna i pseudoewangelizacyjna publikacja, jakkolwiek napisana niezwykle żywym, barwnym, sugestywnym językiem, to nic innego, jak zakamuflowana zachęta do praktyk, którym bardzo blisko do satanizmu.
Przede wszystkim na pierwszym miejscu autor stawia człowieka (nie Pana Boga), z jego wyraźnie zarysowanym „ja”, przy czym – co należy podkreślić – uprzedmiotowionego. Pisząc o zaletach medytacji stworzonej przez niejakiego Roberta A. Monroe'a (osoby kontestującej wartości chrześcijańskie i promującej „podróże poza ciałem”) wspomina, że „jej niezaprzeczalną zaletę stanowi nieobecność wszelkich filozofii dogmatycznych. Jedyny dogmat jego systemu brzmi: jestem czymś więcej niż ciałem”.
Przedstawiając go jako wybitnego naukowca, stwierdza ponadto:
W latach pięćdziesiątych XX wieku Robert Monroe odnosił sukcesy jako producent programów radiowych w Nowym Jorku. Badając przydatność nagrań dźwiękowych jako metody uczenia się we śnie, zaczął postrzegać świat spoza własnego ciała fizycznego. Szczegółowe badania prowadzone przez ponad czterdzieści lat doprowadziły do powstania skutecznego systemu umożliwiającego eksplorację głębokiej świadomości w oparciu o opracowaną przez niego metodę znaną jako hemi-sync lub synchronizacja półkul mózgowych.
Dzięki hemi-sync można nie tylko selektywnie wzmacniać świadomość i poprawiać wyniki funkcjonowania umysłu dzięki wytworzeniu stanu głębokiej relaksacji, lecz także wzbudzać różne stany świadomości dające dostęp do odmiennych trybów percepcji, w tym medytacji głębokiej oraz stanów mistycznych. W metodzie tej wykorzystuje się wiedzę z dziedziny akustyki do uzyskiwania synchronizacji fal [...]
Uważam, że dzięki hemi-sync można wyłączyć filtrującą funkcję mózgu fizycznego poprzez globalną synchronizację aktywności elektrycznej w obrębie kory nowej do oswobodzenia pozacielesnej świadomości (w moim wypadku po raz pierwszy dokonała tego choroba). Metoda hemi-sync umożliwiła mi powrót do krainy podobnej do tej, którą odwiedziłem, będąc w śpiączce, lecz bez konieczności zapadnięcia na śmiertelną chorobę. ”
Warto w tym momencie zauważyć, iż autor w sposób nie pozostawiający złudzeń sam podważa swoje przeżycia podczas śpiączki. Jeżeli bowiem twierdzi, iż metoda stymulacji mózgu falami radiowymi pozwala na doświadczenie podobnych wizji, jakie miał on sam w czasie, gdy był nieprzytomny, to nikt o zdrowych zmysłach nie uwierzy, iż jego przeżycia z „zaświatów” miały cokolwiek wspólnego z rzeczywistością. To jednak nie koniec ezoterycznej przygody, w jaką wciąga nas Alexander, dla kamuflażu nie stroniący od opisów modlitwy oraz kapłańskiej posługi.
Otóż przytacza on relację rodziny, według której ze znajdującym się na granicy śmierci autorem kontaktowało się medium, informujące bliskich o jego stanie i miejscu w zaświatach, w jakim się miał znajdować - na polecenie tego samego medium żona Ebena Alexandra odmawiała przy jego łóżku ułożone przez to medium mantry.
W swojej publikacji Eben Alexander zachęca do medytacji, jednakże nie nad Pismem Świętym, ale sprzecznej z nauką Pana Jezusa i stawiającej na pierwszym miejscu własne „ja” medytacji, którą zaliczyć można do nurtu New Age. Na kartach książki znaleźć można także kryptopromocję wiary w reinkarnację, jasnowidzenie, telepatię, telekinezę i wiele innych.
"Dowód" Ebena Alexandra to zatem niezwykle groźna pułapka – odziany w piękne słowa diabelski marketing, odwodzący człowieka od Pana Boga, Jego praw i Prawdy. Wydaje się, iż nie jest przypadkiem, że promocja tej szatańskiej książki została zaplanowana na 27 marca, czyli tuż przed Wielkim Czwartkiem.
Anna Wiejak, Katolickie Stowarzyszenie Dziennikarzy
Artykuł ukazał się na portalu internetowym Prawy.pl
Tekst opublikowano także na stronie Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy:http://www.ksd.media.pl/aktualnosci/1069-dowod-jak-dziala-diabelski-marketing

--
Biuro Prasowe
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz