środa, 24 sierpnia 2016

Informacja i prośba

Moi drodzy!

Jedziemy do naszej najlepszej Matki! Prosimy o modlitwę, my obiecujemy, że będziemy pamiętać o wszystkich, którzy połączą się z nami w modlitwie. W związku z tym do dnia 10 września nastąpi przerwa w prowadzeniu bloga.


Polecamy rekolekcje z s. Barbarą

Polecamy rekolekcje Maryjne z s. Barbarą ze Wspólnoty Błogosławieństw, które odbędą się w Ożarowie Mazowieckim. Mam nadzieję, że za rok znowu ugościmy siostrę na Kaszubach.



poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Rekolekcje Narodowe - Licheń 2016 - Konferencja Pierwsza ks. John Bashabora



Środowisko osób wspierających Dobre Media: http://bank-widzow.dobremedia.org/
Strona telewizji: http://www.dobremedia.org/
Materiały DVD i MP3: http://sklep.dobremedia.org/
Facebook Telewizji Dobre Media: https://www.facebook.com/TVdobremedia/
Facebook Miłośników Dobrych Mediów: https://www.facebook.com/milosnicydob...

W Sanktuarium Matki Bożej w Licheniu 20 sierpnia 2016 spotkało się jest ponad 20.000 uczestników, wspólnie wzrastało i uwielbiało Jezusa, doświadczając mocy i miłości Boga. Rekolekcje prowadzi ks. John Bashobora.

Syn aktorki uzdrowiony za wstawiennictwem bł. ks. Jerzego Popiełuszki

Tomek dziś ma 16 lat, 1,90 cm wzrostu i gra w kosza. Syn aktorki Haliny Łabonarskiej został cudownie uzdrowiony za wstawiennictwem Księdza Jerzego. "Mamy w Niebie kogoś bardzo bliskiego"

Z Haliną Łabonarską rozmawia Piotr Czartoryski-Sziler
Co dolegało Pani synowi i w jaki sposób doszło do niezwykłego pokonania choroby?

- Kiedy Tomek miał dwa lata, zachorował na anginę, po której pojawiły się komplikacje prowadzące do wirusowego zapalenia mięśnia sercowego. Kiedy przyjmowano go na oddział kardiologiczny szpitala przy ul. Działdowskiej w Warszawie, jego stan był bardzo ciężki, przedwstrząsowy. Tomek przestał jeść i mówić, z tego wywiązała się kardiomiopatria rozstrzeniowa z jawną niewydolnością krążenia, upośledzoną kurczliwością serca. W znacznym stopniu była powiększona lewa połowa serca - 205 proc. w stosunku do prawej. Lekarze jedyny ratunek widzieli w przeszczepie. W Polsce jednak nie robiono takich operacji na dwulatkach. Powiedziano nam, że jest to możliwe jedynie w Stanach Zjednoczonych. Odebrałam to jako wyrok śmierci, bo w ten sposób wyraźnie dano nam do zrozumienia, że stan synka jest beznadziejny. Gdy Tomka przewieziono do Centrum Zdrowia Dziecka, razem z rodziną i przyjaciółmi rozpoczęliśmy modlitewny szturm do Nieba. W intencji Tomka modlono się zarówno na Jasnej Górze, jak i na antenie Radia Maryja oraz w wielu innych miejscach.



Kiedy nastąpił przełom?

- Moja przyjaciółka, rzeźbiarka Teresa Pastuszka-Kowalska, która w tym czasie ukończyła właśnie pomnik ks. Jerzego Popiełuszki dla kościoła św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu, postanowiła bardzo mocno modlić się za wstawiennictwm Księdza Jerzego o zdrowie dla Tomka. Jej nieustająca modlitwa trwała trzy dni. W którymś momencie, gdy prosiła Boga za wstawiennictwem Księdza Jerzego, odmawiając Różaniec, usłyszała wewnątrz serca Jego głos. Powiedział do niej trzy zdania: żeby przekazać mi, że wszystko będzie dobrze, że Tomek z tego wyjdzie, tylko będzie to długo trwało. Była tym wewnętrznym przekazem bardzo przejęta i od razu mi o nim powiedziała. Gdy na drugi dzień rano pojechałam do Centrum Zdrowia Dziecka, okazało się, że stan Tomka zmienił się radykalnie. Nie był już umierający, a kiedy mnie zobaczył, powiedział dwa słowa: "mama" i "jeść". Zaczął się gwałtowny ruch w szpitalu, lekarze byli zdumieni. Tomek dostał duży kawał bułki z masłem i parówkę, a nie jadł od dwóch tygodni. Gdy je zobaczył powiedział: "tape", co oznaczało w jego języku ketchup.

Tomek został uzdrowiony całkowicie czy musiał się jeszcze leczyć?

- Z dnia na dzień było coraz lepiej. Tomek usiadł, zaczął mówić, jeść, oczywiście chciał wszystko z ketchupem. W szpitalu pozostał jeszcze półtora miesiąca. Choć jego serce w dalszym ciągu nie było normalne, ponieważ wciąż istniała dysproporcja między prawą a lewą stroną, to kurczliwość serca stała się prawidłowa. Przez jakiś czas synek jeździł na wózku, później zaczął chodzić po szpitalu, a w końcu po nim biegać. Gdy opuszczał szpital, był zupełnie innym dzieckiem niż to, które do niego przyjmowano. Wszyscy wiedzieliśmy, że stało się to na skutek interwencji Księdza Jerzego.

Jak dziś czuje się Pani syn?

- W październiku Tomek skończy 16 lat, ma 1,90 cm wzrostu i gra w kosza. Przez kilkanaście lat jeździliśmy z nim na konsultacje do Centrum Zdrowia Dziecka, gdzie robiono mu echo serca. Za każdym razem dysproporcje były coraz mniejsze, aż w końcu dwa lata temu usłyszeliśmy, że Tomek jest zdrowy i serce ma w normie! Wszystko spełniło się tak, jak zapowiedział Ksiądz Jerzy. Nasz syn jest normalnie rozwiniętym chłopcem i dziś nie ma śladów po kardiomiopatrii rozstrzeniowej. Te wszystkie przejścia jeszcze bardziej umocniły moją więź z Księdzem Jerzym.

Wiele osób, które wspomina dziś ks. Jerzego Popiełuszkę, podkreśla, że pierwsze spotkanie z Nim nie wywarło na nich specjalnego wrażenia, że dopiero później zdali sobie sprawę z jego wyjątkowości. A jak Pani Go postrzegała?

- Pierwsze moje zetknięcie z Księdzem Jerzym miało miejsce w kościele. Zobaczyłam Go więc nie jako osobę prywatną, lecz kapłana stojącego w szatach liturgicznych przy ołtarzu, odprawiającego Mszę Świętą i przemawiającego do ludzi. Oczywiście, później spotykałam Księdza Jerzego w zakrystii lub w Jego mieszkaniu, gdzie przygotowywał się do Mszy Świętej.

Czy sposób, w jaki przemawiał do ludzi, odróżniał go od innych, znanych wtedy Pani księży?

- Słowa, które wypowiadał, zapadały w serce, ponieważ atmosfera Mszy Świętych za Ojczyznę była nadzwyczajna. Na tych Mszach, odprawianych przez Księdza Jerzego, byłam bardzo często. Wszystko, co mówił, nabierało szczególnego znaczenia. Myślę, że gdyby mówił to gdzie indziej, tak jak czynili inni księża, z pewnością nie miałoby to takiej mocy. Ci, którzy na te Msze przychodzili, oczekiwali od Księdza Jerzego, by mówił o Ojczyźnie, wolności, sprawiedliwości, bo przecież wiemy, że wszystko to łączyło się wtedy z "Solidarnością", której działanie było ograniczone. Po stanie wojennym znaleźliśmy się wszyscy w szczególnie dramatycznej sytuacji. Musimy więc dziś patrzeć na tamten czas jako na czas bardzo szczególny. Wszystko bowiem, co się wtedy działo w kościele św. Stanisława Kostki, miało znamiona wielkiej religijnej i patriotycznej wspólnoty. Na jej czele stał Ksiądz Jerzy, który mówił do ludzi to, czego oni bardzo potrzebowali. Tak to widzę z perspektywy czasu.

Ksiądz Jerzy poprosił Panią o zaangażowanie się w oprawę artystyczną Mszy Świętych za Ojczyznę czy sama odczuła Pani taką potrzebę?

- W organizowanie oprawy Mszy Świętych angażowało się wiele osób, bo wiadomo, że Ksiądz Jerzy nie mógł się wszystkim sam zajmować. Bardzo pragnął, żeby robili ją aktorzy, bo chciał, żeby miało to pewną nośność. Byliśmy więc zapraszani na Żoliborz, spotykaliśmy się przed Mszą Świętą w zakrystii, salce, czasami u Księdza Jerzego w mieszkaniu, gdzie otrzymywaliśmy teksty. Ksiądz Jerzy dbał o to, by wszystko było jak najlepiej przygotowane. Sprawdzał, jakie wiersze czy pieśni zostały wybrane, jakie są teksty mówione, bo przecież formułowana była też modlitwa wiernych, która miała zawsze bardzo wymowny i patriotyczny charakter. Na pewno bolało to tych, którzy przychodzili do kościoła nas nagrywać, by potem prześladować Księdza Jerzego czy naciskać na Niego, żeby zaprzestał sprawowania Mszy Świętych za Ojczyznę.

Teksty prezentowane przez aktorów korespondowały z kazaniami Księdza Jerzego?

- Z kazaniami, z dramatyczną sytuacją Polski, z uroczystościami kościelnymi. Jedno z drugim bardzo się przenikało. Nigdy nie czułam w tym akcji, która miałaby cel polityczny. Ważną rolę odgrywała tu poezja naszych wielkich wieszczów, ale także poetów współczesnych, do których należała pani Teresa Boguszewska. Jej tomiki w całości były poświęcone Księdzu Jerzemu, Mszom Świętym za Ojczyznę, Ojcu Świętemu Janowi Pawłowi II i "Solidarności". Można powiedzieć, że Msze Święte za Ojczyznę były zwykłymi Mszami, pomimo swojej nadzwyczajności. Gromadzili się bowiem na nich ludzie, którzy jedynie modlili się i demonstrowali swoją jedność, a Ksiądz Jerzy przemawiał do nich słowami ciepłymi i prostymi. Tylko że te proste słowa o sprawiedliwości społecznej, miłości bliźniego, wyzbyciu się nienawiści nabierały w tamtych czasach szczególnej mocy. To, że mówił tak spokojnie i zwyczajnie do ludzi reprezentujących wszystkie stany - przychodziła tu zarówno inteligencja, jak i robotnicy oraz ludzie prości - wzbudzało nienawiść komunistów, która była kierowana w stronę Księdza Jerzego.

Jakie wspomnienia związane z Księdzem Jerzym najmocniej pielęgnuje Pani w swoim sercu?

- Kiedy żył Ksiądz Jerzy, sama obecność blisko Niego przy ołtarzu była dla mnie nadzwyczajnym wyróżnieniem. Wielkie znaczenie miało dla mnie to, że mogłam witać się z nim, wymienić kilka słów w prywatnej rozmowie. Był zawsze bardzo delikatny, skromny, nienarzucający się. Zapamiętałam Go jako osobę niezwykle pokorną i cichą. To, że Go spotkałam, poznałam, na pewno nie było moją zasługą. Wiem, że tak po prostu miało być, a ja bardzo cieszyłam się, że mogę uczestniczyć w Mszach odprawianych przez tego wspaniałego Kapłana.

Czym jest dla Pani beatyfikacja księdza Jerzego Popiełuszki?

- Przeżywam ją bardzo osobiście, bo jest w tym kawałek historii mojego życia, rodziny, a w szczególności syna, który cudownie wyzdrowiał dzięki wstawiennictwu Księdza Jerzego. Ksiądz Jerzy jest dla mnie bardzo bliski i ciągle żywy. Wiele osób doświadcza jego obecności w sposób nadzwyczajny. Ta beatyfikacja jest więc potwierdzeniem Jego nieustannej obecności wśród nas. Ksiądz Jerzy jest bardzo ważny dla nas wszystkich, bo utwierdził nas w przekonaniu, że nasza Ojczyzna i wiara to jedno, że jesteśmy mocno złączeni. Mamy w Niebie kogoś bardzo bliskiego.
Dziękuję za rozmowę.


niedziela, 21 sierpnia 2016

Piękna Polska ziemia cała




"Nie możemy się nadziwić temu co w Polsce jest święte. My Czesi, z zazdrością patrzymy, jak wielkie dla Polaków, są tradycje narodowe. A religia, to piękno, i dzieci w Kościołach. My utraciliśmy nie tylko wiarę, my o mało nie straciliśmy naródu. Patrzymy na to wszystko, na wasze religijne uniesienie, patriotyzm. Patrzy Europa Zachodnia, i Wam Polakom zazdrości."

dziennikarka czeskiej telewizji.


Ta, która zwycięża - Maryja

Michael Voris w programie "The Vortex" (ChurchMilitant.tv) nt. przeboju "Mary, did you know?", czyli o tym, dlaczego katolicy nie powinni słuchać protestanckich piosenek, a protestanci ich pisać. Aby włączyć polskie napisy, kliknij w ikonkę "Napisy".




Skąd taka niechęć do Maryi? Pomijanie Maryi, która zawsze prowadzi do Syna jest umniejszaniem Bożej Chwały. Ona, zgodnie z Pismem jest tą, która miażdży głowę węża. Dzięki Bogu i genialnej myśli i natchnieniom polskich świętych Maryja jest Królową Polski. Nikt tego już nie zmieni. Jest Królową ogłoszoną przez Króla Polski i władze kościelną: "Królowo Polski - módl się za nami".

sobota, 20 sierpnia 2016

Rekolekcje Narodowe - Licheń 2016 - Na żywo






PLAN TRANSMISJI

9:00 Rozpoczęcie i różaniec

9:30 Uwielbienie

10:00 I konferencja

11:30 Przerwa

12:00 II konferencja

13:30 Przerwa obiadowa

15:00 adoracja Najświętszego Sakramentu i Koronka do Bożego Miłosierdzia

15:30 III konferencja

17:00 Przygotowanie do Eucharystii

17:30 Eucharystia - przewodniczy Bp Wiesław Mering modlitwa o uzdrowienie - ks. John Bashobora

20:30 Zakończenie

piątek, 19 sierpnia 2016

Za wodę płacimy najwięcej w Unii Europejskiej

Najwyższa Izba Kontroli alarmuje, że obciążenie budżetów domowych kosztami dostarczania wody i odprowadzaniem ścieków w Polsce jest najwyższe w Unii Europejskiej. Poziom ich jest na tyle wysoki, że przekracza unijną zasadę dostępności cenowej usług.

Prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski ocenił, że samorządy nie wykorzystywały dostatecznie swoich uprawień w celu ochrony mieszkańców przed wzrostem cen za usługi wodociągowo-kanalizacyjne.

– Postawione w potrójnej roli: właściciela, regulatora, uczestnika rynku wodno-kanalizacyjnego samorządy nie wykorzystywały skutecznie swoich uprawnień i nie chroniły mieszkańców przed systematycznym wzrostem cen za dostarczanie wody i odprowadzanie ścieków. W ciągu ośmiu lat ceny te wzrosły o ponad 60 proc., co istotnie odbiegało od poziomu inflacji w Polsce – powiedział Krzysztof Kwiatkowski.

W latach 2011-2016 ceny usług wodociągowo-kanalizacyjnych w pięciu objętych kontrolą dużych przedsiębiorstwach wzrosły od 18 proc. do 42 proc. W konsekwencji ceny za dostarczenie wody i odprowadzanie ścieków są najwyższe w Unii Europejskiej. Takie obciążenie budżetów gospodarstw domowych doprowadziło do naruszenia traktatu akcesyjnego, który mówi o zasadzie dostępności cenowej usług.

W przypadku kilku gmin wymusiło to stosowanie przez nie dopłat. Dodatkowo NIK zauważa, że nie został jednoznacznie określony próg dostępności cenowej, ani metodologia jego obliczania. Powoduje to ryzyko dużej dowolności przy wyznaczaniu cen za dostarczanie wody i odprowadzanie ścieków w poszczególnych gminach.

Samorządy nie wykorzystywały skutecznie możliwości regulacji cen za wodę i odprowadzanie ścieków. Rzadko korzystały z prawa do weryfikacji wniosków taryfowych oraz zatwierdzania taryf. Nie sprawdzano m.in. zasadności wyliczania do cen płaconych przez mieszkańców kosztów ponoszonych przez przedsiębiorstwa –dodał Krzysztof Kwiatkowski, prezes NIK.

Samorząd pełni jednocześnie trzy funkcje, tj. właściciela przedsiębiorstwa wodociągowo-kanalizacyjnego, regulatora rynku oraz przedstawiciela odbiorców usług. Co może generować konflikt interesów, gdyż gmina nadzoruje podmiot zarządzający jej własnym majątkiem, a jednocześnie jest zobowiązana do ochrony interesów mieszkańców. Kolejnym problemem jest występowanie monopolu sieciowego co może powodować nadużycia. Zagrożeniem dla interesów konsumentów może też być traktowanie przez samorządy usług wodociągowo-kanalizacyjnych jako źródła dochodów dla ich własnych budżetów i możliwość przeznaczania tych pieniędzy na cele niezwiązane ze zbiorowym zaopatrzeniem w wodę i zbiorowym odprowadzaniem ścieków. Aby uregulować sytuację sprawa musi trafić do resortu Infrastruktury i budownictwa który wyda odpowiednie rozporządzenia.

Źródło: 

RadioMaryja.pl

Rekolekcje narodowe – o. John Bashobora – Licheń 20.08.2016






Wszystkich, którzy pragną pogłębić swoje rozumienie i życie sakramentem chrztu świętego serdecznie zapraszamy na całodniowe spotkanie rekolekcyjne na placu przed bazyliką w Licheniu.
Spotkanie to będzie kontynuacją rekolekcji narodowych, które odbyły się na Stadionie Narodowym w Warszawie w 2013 i 2015 oraz w Licheniu w 2014 roku.

Zgromadźmy się ponownie razem, by wzrastać w rozumieniu sakramentu chrztu, który przyjęliśmy i by wspólnie uczcić 1050 rocznicę przyjęcia chrztu przez pierwszego księcia Polan Mieszka.
Módlmy się za to spotkanie, za wszystkich kapłanów i tych, którzy wezmą w nim udział.
Niech Jezus, Syn Boży i Syn Maryi, okaże miłosierdzie Swojego Boskiego Serca nam wszystkim chroniącym się w opiekuńcze ramiona Jego Matki.
Zapiszmy się, zaprośmy rodzinę i przyjaciół, zorganizujmy przyjazd do Lichenia, by ponownie cała Polska zobaczyła duchową siłę katolików.




Sobota 20.08.2016 r.

9:00 Rozpoczęcie i różaniec
9:30 Uwielbienie
10:00 I konferencja
11:30 Przerwa
12:00 II konferencja
13:30 Przerwa obiadowa
15:00 adoracja Najświętszego Sakramentu i Koronka do Bożego Miłosierdzia
15:30 III konferencja
17:00 Przygotowanie do Eucharystii
17:30 Eucharystia – przewodniczy Bp Wiesław Mering
modlitwa o uzdrowienie – ks. John Bashobora
20:30 Zakończenie

czwartek, 18 sierpnia 2016

Słowa Matki Bożej - 19 sierpnia 1917 w Fatimie

19 sierpnia 1917 - czwarte objawienie się Matki Bożej

13 sierpnia 1917 r. ponieważ już opowiadałam, co tego dnia zaszło, nie będę się powtarzać, ale przechodzę do objawienia według mnie z dnia 15 pod wieczór (Łucja myli się, jeżeli uważa, że objawienie zdarzyło się w tym samym dniu, kiedy wyszli z więzienia z Vila Nova de Ourem.Objawienie miało miejsce w następną niedzielę, tj 19 sierpnia).
Ponieważ wówczas jeszcze nie umiałam odróżnić poszczególnych dni miesiąca, być może, że się mylę. Ale zdaje mi się, że było to tego samego dnia, kiedy wróciliśmy z więzienia z Vila Nova de Ourem.
Kiedy z Franciszkiem i jego bratem Janem prowadziłam owce do miejsca, które się nazywa Valinhos, odczułam, że zbliża się i otacza nas coś nadprzyrodzonego, przypuszczałam, że Matka Boska może nam się ukazać i żałowałam, że Hiacynta może Jej nie zobaczyć. Poprosiłam więc jej brata Jana, żeby po nią poszedł. Ponieważ nie chciał iść, dałam mu 20 groszy; zaraz pobiegł po nią.

Tymczasem zobaczyłam z Franciszkiem blask światła, któreśmy nazwali błyskawicą. Krótko po przybyciu Hiacynty zobaczyliśmy Matkę Boską nad dębem skalnym.
- „Czego Pani sobie życzy ode mnie?"
- „Chcę, abyście nadal przychodzili do Cova da Iria 13 i odmawiali codziennie różaniec. W ostatnim miesiącu uczynię cud, aby wszyscy uwierzyli".
- „Co mamy robić z pieniędzmi, które ludzie zostawiają w Cova da Iria?"
- „Zróbcie dwa przenośne ołtarzyki. Jeden będziesz nosiła ty z Hiacynta i dwie inne dziewczynki ubrane na biało, drugi niech nosi Franciszek i trzech chłopczyków. Pieniądze, które ofiarują na te ołtarzyki, są przeznaczone na święto Matki Boskiej Różańcowej, a reszta na budowę kaplicy, która ma tutaj powstać".
- „Chciałam prosić o uleczenie kilku chorych".
- „Tak, niektórych uleczę wciągu roku" - i przybierając wyraz smutniejszy powiedziała: - Módlcie, módlcie się wiele, czyńcie ofiary za grzeszników, bo wiele dusz idzie na wieczne potępienie, bo nie mają nikogo, kto by się za nie ofiarował i modlił".

I jak zwykle zaczęła unosić się w stronę wschodu.