poniedziałek, 28 marca 2016

Ks. prof. Czesław Bartnik - Zmartwychwstawanie Polski


Niektóre prastare religie i kultury przedstawiały wielką swoją społeczność na podobieństwo jednego megaczłowieka, a więc jej narodziny, życie, koleje losów, zdobycze i klęski, moce i choroby, upadki i powstania, a także nowe życie, niejako zmartwychwstanie. Podobnie można patrzeć na Polskę.


Dwie miłości

Jeśli owa wielka społeczność państwowa, a zwłaszcza narodowa, ma konstrukcję człowieczą, to nie poprzestaje ona tylko na bazie materialno-biologicznej, lecz rozwija w sobie całą tematykę osobową. A więc tworzy także dramatyczną historię walki prawdy z fałszem, dobra ze złem, piękna z brzydotą, etyki z grzechem, wolności z niewolą, wartości z antywartościami, sensu z bezsensem, życia ze śmiercią, istnienia z nicością. I tak od tysięcy, a może i milionów lat toczy się gigantyczna i ciężka walka między tymi dwoma światami i będzie się ona toczyć aż do końca ludzkości, aż po ostatniego człowieka. Nie da się nikomu żyć bez tej walki, rozwijać, tworzyć, pracować, siebie uczłowieczać i zbawiać.

Wielki katolicki filozof dziejów ludzkości, święty Augustyn (zm. 430 r.) na podstawie ewangelicznej idei Królestwa Chrystusowego ujął skrótowo tę podstawową zasadę życia i historii w formie dwóch królestw, dwóch światów, dwóch państw zmagających się między sobą bądź to żyjących oddzielnie, bądź to nieszczęśliwie przenikających się wewnątrz tego samego narodu, państwa czy królestwa. Oddał to motywem dwu miłości, jednej dobrej, drugiej złej. „Dwojaka tedy miłość – pisze Augustyn w podstawowym swoim dziele ”De civitate Dei„, kończonym w czasie wściekłych ataków Wandalów na jego miasto – dwojakie państwo utworzyła: miłość własna, posunięta aż do pogardy Boga, powołała państwo ziemskie (civitas terrena); miłość zaś Boga, posunięta aż do pogardzania sobą, powołała państwo niebieskie” (De civitate Dei, XIV, 28).

W bliższym omówieniu tej idei św. Augustyn wyjaśnia, że główną zasadą wszelkiego życia społecznego na ludzkim poziomie jest pełna miłość, miłość Boga i bliźniego. Miłość stwarza przede wszystkim „dobrą wolę” dla wspólnego życia, rozumienia się nawzajem, współtworzenia i dla budowania świata sensu istnienia. Toteż przede wszystkim rządzący i politycy muszą być ludźmi dobrej woli i miłośnikami dobra; dobra doczesnego, ale też dobra moralnego i duchowego. Jeśli tego zabraknie, to państwo staje się bandą rozbójniczą. Staje się ciężko chore i umiera.

Ludzie państwa świeckiego kierują się zwykle miłością własną, szukają własnej chwały, żyją żądzą panowania i ujarzmiania społeczeństwa, wspierają bogaczy i oligarchów. Zabiegając tylko o dobra materialne i cielesne, nikczemnieją w swoich myślach i w moralności, a swoją pychę i wynoszenie się ponad innych oraz brak wrażliwości na dobro innych uważają za najwyższą mądrość. Zamiast Boga czczą złych ludzi, wytwory ludzkie, byty przyrody, złoto i bogactwo. W rezultacie ich państwo rozpada się, jest chore, jest piekłem dla innych, nie ma duszy ludzkiej i wreszcie umiera (De civitate Dei, XIV, 28; XIV, 7).

Tak więc św. Augustyn uznał za podstawę państwa moralność, którą niestety niemal cała politologia światowa odrzuca, a pozostawia tylko skuteczność, siłę, przebiegłość i zakłamanie. Ale za czasów Augustyna w państwach pogańskich było tylko dużo złej miłości w sensie egoizmu, dziś natomiast w państwach ateistycznych dominuje często totalna nienawiść do wszystkiego, co dobre i godne. To zapowiada rychłą samozagładę i śmierć takich społeczeństw. Taką nienawiść stosuje się coraz szerzej i w UE, i w Polsce przez niektóre ugrupowania.

Z momentów zmartwychwstańczych Polski

Wspominam, wiosna 1944 roku na Zamojszczyźnie. Obaj z bratem i siostrą cioteczną Marysią Chwiejczakówną chodzimy do I klasy Gimnazjum w Radecznicy założonego przez AK i BCh we współpracy Ojców Bernardynów. Radecznica była wtedy już „Republiką Radecznicką” – daleko od miasta, w całości polska, opanowana przez partyzantkę, w mundurach polskich, z bronią jawnie, z dumą w oczach i z miłością do Ojczyzny. Wolni i dający wolność. W tej „Republice” Polska zmartwychwstała i przyszła do nas wytęskniona, jak matka. I przez kilka miesięcy świątynia była jako Kościół polski, wolny, autentyczny, dający moc duchową.

Niezadługo zmartwychwstanie polskie zdaje się poszerzać. Dochodzi do mojej wsi Źrebce front niemiecko-sowiecki. Bojąc się ostrzału wsi, 25 lipca 1944 r. uchodzimy na noc na pole na Górze. Łuny pożarów rodzą nową Polskę. Na zachodzie o kilka kilometrów pali się Radecznica, ostrzelana przez artylerię. Na wschodzie pożary w Deszkowicach, w Michałowie. Rano wracamy z ojcem do wsi, żeby nie rozkradziono domostwa. Przekraczamy gościniec. A tu w kierunku Radecznicy polami przy gościńcu wycofują się jeszcze żołnierze niemieccy, małymi grupami lub pojedynczo z karabinami w ręku, powoli i spokojnie. A ze wschodu z odległości ok. 300 m następują podobnie już Sowieci. Nikt nie strzela. Przeszliśmy bez problemu między jednymi a drugimi. W domostwie już wojsko sowieckie. Wrażenie, że skończyła się wraża okupacja niemiecka i nadeszła nowa Polska. Wprawdzie naleciały myśliwce sowieckie, ostrzelały nas i dwóch swoich przez pomyłkę zastrzelili.

Chłopi na Zamojszczyźnie nie spodziewali się, by Sowieci wskrzesili wolną Polskę. Są wyczekujący. Ale chłopiec chce mieć na siłę taką nadzieję. Jednakże szybko nadzieje gasną.

Sowieci przekroczyli Bug 21 lipca 1944 r., ale już 25 lipca rozbroili batalion AK sławnego por. Józefa Śmiecha ps. „Ciąg” i za kilka dni oddziały NKWD zaczęły rozbrajać po kolei wszystkie oddziały partyzanckie na Zamojszczyźnie i dalej, mimo że niektóre z nich pomagały niedawno Sowietom bić Niemców. Wyszła szybko na wierzch straszliwa perfidia NKWD, rychło wsparta przez naszych komunistów, przez UB, Milicję Obywatelską i zdrajców. Sowieci chwytali się wszelkich sztuczek: obiecywali w sierpniu, że pozwolą pójść z pomocą Powstaniu Warszawskiemu, że zapraszają na bratnie spotkanie, że utworzą z AK armię odrębną od armii Berlinga. Tymczasem nastąpiły aresztowania, łapanki, wcielanie do armii Berlinga, pobory chłopów do wojska, rewizje, aresztowania, tortury, mordowania, wywózki do Rosji (Jerzy Jóźwiakowski, Armia Krajowa na Zamojszczyźnie, Lublin 2001).

„Wyzwoliciele” nie zapomnieli także o tworzeniu terenowych władz „polskich” składających się najwięcej z pospolitych bandytów, złodziei, volksdeutschów, nacjonalistów ukraińskich, zbrodniarzy, żeby niszczyli wszystko, co polskie. Nową sytuację „wyzwolenia” zrozumiałem dobrze choćby przez następujące wydarzenie. Oto jeszcze za czasów niemieckich nauczyciel plut. Władysław Drabik ps. „Wicher”, w swoim czasie leczony u nas w domu po jednej z akcji partyzanckich, ścigał z ramienia AK pewnego bandziora w okolicy – bezskutecznie. Po „wyzwoleniu” ów bandyta został komendantem MO w Sułowie i 31 października 1944 r. rozpoznał Drabika jadącego rowerem. Aresztował go jako „bandytę” i zawiózł do Szczebrzeszyna do aresztu. Tam Drabikowi udało się zeskoczyć z furmanki między ludzi na rynku targowym, jednak bandzior strzelał między ludzi i zabił go. Przekonany na podstawie różnych lektur o szlachetności Polaków pytałem samego siebie: skąd Sowieci dostali tylu potworów z Polski? Ale, prawdę mówiąc, do dziś nie znajduję dobrej odpowiedzi na pytanie: skąd tylu grabarzy Polski i po roku 1989? I dlaczego wielu z nich uważa się nawet za wzorowych, „nowoczesnych” patriotów? A nawet i niektórzy „za nowoczesnych” katolików?

A nadzieja tak pięknie maluje. Znowu niedługo po wydaniu „Gazety Wyborczej” w roku 1989, „biało-czerwonej”, zapowiadającej pełne odrodzenie Polski i Kościoła polskiego, natknąłem się na zalecanie szerokiej aborcji. Zgłosiłem swój protest do redakcji, uważając ją naiwnie za sprzyjającą Kościołowi, skoro już nie komunistyczna. I otrzymałem odpowiedź, że to jakieś niedopatrzenie młodej redaktorki. Odetchnąłem: jednak Dekalog w odrodzonej Polsce nie będzie negowany. Jednakże znowu szybko się okazało, że się pomyliłem i ujawniły się całe ugrupowania, nawet uznające się za nowocześnie katolickie, opowiadające się za aborcją jako wolną. I po roku 1989 Polska w znacznej części nie zmartwychwstawała z niemoralności lewicowej, liberalnej i ateistycznej. Istotnie całe partie, ugrupowania i organizacje zaczęły głosić, że z Polską trzeba się pożegnać, tak samo z Narodem, z tradycyjną religią, z „zacofanym” Kościołem.

Aż wreszcie „zmartwychwstaje prawdziwie”

Chrystus, Pan dziejów, prowadzi naszą historię jakimiś hieroglifami. Oto kiedy w roku ubiegłym przyszły wybory prezydenckie, zdawało się, że większość Polaków znajduje się nadal w głębokim letargu i wybory tylko potwierdzą wypłowiały patriotyzm i folklorystyczny katolicyzm. Nagle 24 maja „dał się słyszeć szum z nieba, jakby uderzenie gwałtownego wichru, i napełnił się cały dom” – polski (Dz 2,2). Wybory wygrał w dniu zesłania Ducha Świętego dr Andrzej Duda, człowiek miłości chrześcijańskiej otwartej i wierny syn Polski. Spełniła się modlitwa św. Jana Pawła II z roku 1979 w Warszawie – do Ducha Świętego: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi – tej ziemi”. Zdumieli się ludzie dobrej woli „i nie wiedzieli, co myśleć”. „Co to ma znaczyć”? – mówili (Dz 2,12).

Ale ludzie złej woli, którzy w swej pysze sądzą, że „historia tylko im się należy”, doznali szału wściekłości. Jedni zaczęli wołać, żeby prezydenta obalić, drudzy – by się sam odwołał, inni zapragnęli go zohydzić jako „kaczystę” lub jako straszliwie zacofanego, jeszcze inni rozpoczęli wzywanie kumpli z Zachodu o uczynienie wrzasku dezaprobaty pod niebiosy, aż co bardziej wyrafinowani postanowili potajemnie obezwładnić go do końca Trybunałem Konstytucyjnym, na podobieństwo związania przez Turków linami walczącego z nimi Zawiszę Czarnego. Przy czym bolszewizm tak ich wyszkolił, że dowiodą światu, iż atakują wybranego przez Naród tylko w obronie zagrożonej przez Dudę „świętej demokracji”. „Totalitarysta” i przeciwnik „demokracji”, bo katolik także w życiu publicznym. Jednak większość wyborcza społeczeństwa, które wymaga zawsze jakiegoś poruszenia, przejrzała i kamień grobowy nałożony nam w Trzeciej Rzeczypospolitej znowu został odwalony 25 października 2015 r.

Szok u przegranych osiągnął stopień szalonej wściekłości, a strażnikom grobu nakazano: „Rozpowiadajcie tak: niegodni ludzie przyszli w nocy i wykradli Polskę, gdyśmy przyspali po ciężkiej pracy. A gdyby to wszystko doszło do uszu UE, my z nią pomówimy i wybawimy was z kłopotu. Ci więc wzięli pieniądze i uczynili, jak ich pouczono. I tak rozniosła się ta wersja między ludźmi i trwa aż do dnia dzisiejszego” (por. Mt 28,13-15). Europa i świat zostały poinformowane, że wygrani „totalnie oszukali wyborców i złamali demokrację i Konstytucję”. Rozum i sumienie zamilkły.

I tak kiedy nowy parlament i rząd nie uznał nielegalnie wybranych pięciu sędziów Trybunału Konstytucyjnego, w całości obsadzonego przez PO i PSL, a to w tym celu, żeby przynajmniej storpedować działalność nowych władz albo nawet zdelegalizować partię PiS, to przewodniczący PO ogłosił, że będzie stosował „totalną opozycję” i totalną krytykę, i zwrócił się do władz UE oraz USA, by zmusiły nowe władze na drodze prawnej lub siłą do ustąpienia w sporze o Trybunał, by uznały wyższość Trybunału nad parlamentem w stanowieniu prawa i by wycofały się z wszelkich reform odrodzeniowych. I czynniki zachodnie, zgodne z duchem polskiej PO, a wrogie Polsce suwerennej, realizującej cywilizację łacińską i związanej z Kościołem katolickim, skwapliwie przyjęły w dużej mierze wezwania przewodniczącego PO. Ma to więc także tło walki z katolicyzmem. W każdym razie taka potworność nie ma już nic z polskości.

Kto i dlaczego nie chce zmartwychwstania Polski?

Przegrani w wyborach przeżyli szok zawodu, ale i my także przeżyliśmy – i ciągle przeżywamy – szok, kiedy wyszło na jaw, jakiej Polski chcieli ludzie obozu liberalnego, lewicy i ateizmu publicznego. Wybory podziałały jak bomba rozpryskowa, która zdarła z twarzy tych ludzi wszelkie dotychczasowe maski. Okazuje się, że zasadzili się oni na prezydenta, premiera, rząd, parlamentarzystów większości, na ponad 5 mln ich wyborców i na całą tradycję klasycznej Polski, żeby taką Polskę odrzucić w ogóle. Obrazuje to niestety „salon”, który totalnie i z wściekłością atakuje bez przerwy wszystko, co autentycznie polskie i katolickie. Po co to robi? W jakim celu? Chyba tylko po to, żeby ją zniszczyć i żeby w ogóle Polska nie zmartwychwstała. W Polsce klasycznej widzi się samo zło: totalitaryzm, łamanie osobowości, ksenofobię (zwłaszcza dziś wobec islamistów), fundamentalizm religijny, tradycjonalizm etyczny z jego kategorycznością, faszyzm, ultranacjonalizm, antysemityzm, irracjonalizm, fanfaronadę szlachecką, głupotę społeczno-polityczną, brak zmysłu solidarności i inne.

Sprawy te nakładają się dziwnie także na obłudne i obłędne zarzuty natury religijnej ze strony ideologii zagranicznej. Nasz katolicyzm denerwuje wielu protestantów, anglikanów, prawosławnych, masonów i ateistów publicznych. Zarzuca się nam, że stajemy się misjonarzami Kościoła i chcemy budzić z letargu religijnego kraje zachodnie. Źle jest oceniane nasze przyjmowanie dogmatów jako pewne (np. istnienie Boga), odrzucanie wszelkiego relatywizmu, opowiadanie się za obecnością Kościoła w życiu publicznym, odrzucanie aborcji, in vitro, homoseksualizmu, eutanazji, wyboru płci, adopcji dzieci przez pary homoseksualne, posługiwania się surogacją przy rodzeniu dzieci, uznawanie małżeństw za sakramentalne i nierozerwalne, odrzucanie święcenia kobiet na prezbiterów i biskupów, uznawanie realnej misteryjnej obecności Chrystusa w Eucharystii, uważanie cudzołóstwa za grzech itd.

Trzeba też pamiętać, że politycy, obcy i niektórzy także nasi, nie chcą zmartwychwstania Polski z powodów czysto politycznych. Niektórzy, np. politycy niemieccy, dostają szału, gdy Jarosław Kaczyński woła, że Polska ma być suwerenna. Ma być przede wszystkim uległa traktatowi lizbońskiemu i rozporządzeniom UE. Polska gospodarka musi przynosić szczególne korzyści gospodarce europejskiej. Musi słuchać m.in. zakazów ratowania przez państwo upadających jednostek gospodarczych, rząd nasz nie może zakazać całkowicie hazardu, dopalaczy, środków poronnych, uprzywilejowania banków zachodnich, firm, mediów, nie może wspierać materialnie żadnych ośrodków i placówek kościelnych. Polska powinna dać swobodę całej cywilizacji śmierci, a nawet powinna spłacić pieniądze żądane przez Amerykę w formie kontrybucji i inne.

W ogóle Niemcy hołubiły rząd Donalda Tuska, żeby nie buntował się przeciwko polityce wasalskiej i obdarowywały od dawna różnymi nagrodami wszystkich zdecydowanych zwolenników takiej polityki polskiej. A jednocześnie zbudowały dwie nitki Nord Stream przez Bałtyk między Niemcami a Rosją, oferując w razie kryzysu gaz rosyjski dla nas z Niemiec. Zażądały od USA, by nie zakładały stałych baz NATO w Polsce, nie zgadzają się na ustanowienie mniejszości polskiej w Niemczech, próbują nasłać nam jak najwięcej islamistów, nie zgodziły się na udział Polski w sprawach pertraktacji z Ukrainą i Rosją, wspierają wykup ziemi polskiej na terenach odzyskanych, zmuszają dzieci polskie żyjące w Niemczech do mówienia tylko po niemiecku i dyskretnie wspierają wściekłe ataki mediów niemieckich na „suwerenną politykę Kaczyńskich i Dudy”. W rezultacie nie chcą zmartwychwstania Polski suwerennej, obwiniając ją o łamanie demokracji i o fundamentalizm katolicki. Ale to jest właśnie dobrym argumentem za tym, że teraz Polska musi zmartwychwstać, żeby mogła w ogóle istnieć. Oczywiście, trzeba pamiętać, że to ciężkie zło polityczne i moralne, inspirowane w dużej mierze przez marksizm, skrajny liberalizm, nihilizm i ateizm społeczny, wywiera swój zgubny wpływ w pewnej mierze i na lepsze społeczności i na nasz ogół obywateli, ale nie jest tak potworny. Niemniej wszystkie partie i wszyscy Polacy powinni duchowo, moralnie, społecznie i religijnie z martwych powstawać.

Zdrada unijna

Jeszcze raz trzeba przypomnieć, że późniejsi członkowie UE zostali w dużej mierze oszukani. Otóż według wszystkich oficjalnych dokumentów UE miała się ograniczać tylko do ekonomii, techniki, polityki, handlu, turystyki i kultury materialnej i tego wszystkiego miało strzec prawo. Tymczasem od pewnego czasu wszystkie niemal instytucje unijne narzucają nam przede wszystkim światopogląd liberalny i lewacki, ateizm publiczny społeczny i państwowy, najrozmaitsze zwyrodnienia moralne, antykatolicyzm, antydekalog i nihilistyczną koncepcję człowieka i kultury duchowej. W tej sytuacji opowiadanie się rozumnych Polaków za normalnością i wartościami wyższymi odbierają jako radykalny bunt przeciwko „nowoczesnym wartościom europejskim”. Tymczasem my bronimy rozumu, etyki godności i tożsamości osoby ludzkiej. Uważamy, że przyjęcie tamtego zabagnienia to śmierć dla każdej społeczności, w tym i dla Narodu Polskiego, dla państwa polskiego i dla Kościoła w naszej Ojczyźnie.

Toteż kto z Polaków, z obywateli polskich akceptuje w pełni ową pseudokulturę duchową UE, to bierze udział w zabijaniu duszy ludzkiej i społecznej duszy polskiej. A niektóre państwa europejskie, jak choćby Belgia, Holandia, Irlandia, Francja, Hiszpania, a także Italia i Austria, niegdyś bardzo katolickie, zostały już bardzo osłabione i przeżywają ciężką chorobę duchową. Przed nami natomiast rozbłysło światło nadziei: Polska zmartwychwstaje! To coś ze świata wyższego. I jak kiedyś ostaliśmy się mimo długich i potężnych ataków ateizmu marksistowskiego, tak dzisiaj nie ulegamy haniebnym i podstępnym najrozmaitszym akcjom ateizmu nihilistycznego. A jest takich niestety ciągle dużo. Dość zauważyć, że od roku 1997 katolickie Radio Maryja przecierpiało 38 tysięcy ataków ze strony diabłu służących mediów. I tak się dzieje w „państwie prawa i prawdy”. A kiedy instytucja kościelna zabiegała o miejsce na multipleksie, to musiały prosić o to miliony Polaków w demonstracjach prawie przez dwa lata, a kiedy przyznano wreszcie to miejsce, to czynniki PO pobierały już milionowe opłaty, choć Telewizja Trwam długo nie nadawała, bo nie było zwolnione miejsce. Jakoś zachodni stróżowie „prawa demokracji” nie interweniowali.

Dla wielkich demokratów UE człowiek wierzący, zwłaszcza katolik, nie ma żadnych praw obywatelskich, publicznych, no, może z wyjątkiem uprawnienia do głosowania w wyborach na partie ateistyczne. I tak dzisiejsza ideologia liberalistyczna coraz bardziej upodabnia się do niedawnych ideologii ateistycznych. Toteż Polska nie może takich ideologii popierać i musi zmartwychwstawać. Bowiem o ile ateizm indywidualny może być spokojny, to ateizm społeczny i państwowy zawsze jest agresywny, wojujący i niszczący. Gubi on największe imperia. Dlaczego więc jakieś jednostki czy społeczności narzucają innym ateizm? Czyżby to miała być „miłość złego” i radość z czynienia zła i zabijania dusz?

* * *

Większość wyborców przed 1050. rocznicą chrztu Polski przebudziła się, ożyła i dokonała wyborów nadziei rezurekcyjnej. Wybrani i wyborcy rozpoznali się jako jedna wielka Rodzina Chrzcielna i Polska. Nad Ojczyzną wschodzi światło, pokój, radość, przyszłość, chęć życia i działania, zmartwychwstawanie przez pracę (C.K. Norwid) i sens wspólnoty. Pierzcha smród totalnego zakłamania, korupcji, oskarżeń, podłości i zniewolenia. Jawi się blask prawdy, życia, błogość dobra, czar piękna świata i człowieka, wiara w sens polityki i walki o najwspanialszą Polskę. Ale też tym mocniej odbieramy ataki zła, ciemności grobu ludzkiego i piekielny jazgot wyrodnych dzieci Polski. Co się im stało? Skąd taka potworność niszczenia i zabijania wszystkiego? Czy aby nie od złego ducha?

Powstajemy i idziemy za światłem. Chwytajmy niebieskie promienie w każdym człowieku, w każdej rzeczy, w każdym zdarzeniu, w każdym momencie cudu życia. Twórzmy prawdę, dobro, piękno i wolność ducha społecznie, we wspólnej Ojczyźnie, w naszej bieżącej historii, bo nie ma dla nikogo prawdziwego szczęścia ani prawdziwego zmartwychwstania tylko osobno, tylko w samotności. Modlimy się: niech Chrystus, Król nasz, i Jego Matka, Królowa nasza, pomogą nam odwalić na zawsze grobowy kamień niewoli, zła, egoizmu, pustki i głupoty. Matko nasza, Twoja Polska zmartwychwstaje! Zgromadź nas wszystkich w pokoju pod swoim płaszczem niebieskim, „jak ptak zbiera pisklęta pod skrzydła” (Mt 23,37. Por. Łk 13,34).

Siostry i bracia, inaczej wierzący czy i niewierzący, ateizm pustki społeczno-politycznej i kulturowej nie stworzy wam Polski. A w Polsce wierzącej i duchowo powstającej z martwych znajdziecie i wy miłość, spokój i coś z egzystencjalnej nostalgii za Chrystusowym domem. Dom budowany, wznoszony na wyższej miłości tęskni za każdym człowiekiem dobrej woli.

Ks. prof. Czesław S. Bartnik

RadioMaryja.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz