czwartek, 18 grudnia 2014

Wywoływanie duchów - świadectwo

Świadectwo Michała

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze dziewica!

Pochodzę z rodziny katolickiej. Rodzice wierzący i praktykujący przekazali mi wiedzę i wiarę. Całe życie praktykuję, jednak do sierpnia 2005 roku, była to tradycyjna praktyka cotygodniowa, bo tak byłem nauczony. 

Od 28 lipca do 10 sierpnia 2005 roku byłem w Medugorje, gdzie przeżyłem głębokie nawrócenie oraz uwolnienie od Ducha Bezsenności, który towarzyszył mi przez 13 lat od seansu spirytystycznego w 1992 roku, który odbył się na kolonii. Dzisiaj wiem, że nie ma czegoś takiego jak duchy, które można wywołać, zawsze przychodzi Zły duch, który czasami się podszywa pod dusze czyśćcowe. Zły duch, który mnie dręczył przez te 13 lat, nękał mnie bardziej, gdy byłem w stanie łaski uświęcającej, nie przychodził, gdy byłem w stanie grzechu ciężkiego. 7 sierpnia 2005 roku w Medugorje pomodliły się nade mną dwie siostry ze Wspólnoty Błogosławieństw i zostałem uwolniony od tego Ducha, o czym przekonałem się po powrocie do domu w nocy z 10 na 11 sierpnia. Od tamtego dnia do dzisiaj ten Zły duch nie przyszedł ani razu - pokój mój jest pusty i zasypiam spokojnie. Od powrotu z Medugorje (10 sierpnia 2005 roku) doświadczam do dnia dzisiejszego wielkiej łaski od Żywego Boga. Obdarzył mnie cudownymi owocami. Najważniejszym z nich jest pełniejsze i przede wszystkim Codzienne przeżywanie Największego Cudu w historii świata, klejnotu wszystkich modlitw - EUCHARYSTII. Zrozumiałem przede wszystkim sens zaproszenia Jezusa do stołu eucharystycznego - do przyjmowania komunii świętej, częściej się spowiadam. We wcześniejszym etapie mojego życia rzadko przystępowałem do komunii świętej, po wejściu w stan grzechu ciężkiego przez długi czas nie szedłem do spowiedzi, a przez to do komunii. Maryja w Medugorje prosi o post dwa razy w tygodniu, w środy i piątki o chlebie i wodzie, co nie jest niczym nowym w historii kościoła. Katolicy w pierwszych wiekach chrześcijaństwa właśnie w ten sposób pościli. Pan obdarzył mnie również tą wielką łaską postu, chociaż nie pościłem zawsze (pracowałem na zewnątrz fizycznie, w zimę (-30 stopni)), musiałem zjeść jakiś ciepły posiłek, gdyż rozeznałem, że byłby to już grzech przeciwko przykazaniu: NIE ZABIJAJ. Zresztą sama Dziewica Maryja mówi, że pościć o chlebie i wodzie mogą jedynie osoby zdrowe, które nie wykonują ciężkiej pracy fizycznej itd. - jak zawsze trzeba rozeznać! Innym owocem, którym obdarzył mnie Pan, jest większa otwartość na ludzi. Więcej się też modlę - na różańcu (należę do Żywego Różańca chyba od 2004 roku, nie pamiętam dokładnie), adoruję Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie (wcześniej tego praktycznie nie czyniłem). We wrześniu 2005 roku w głębokiej modlitwie i wejściu w kontemplację przeżyłem doświadczenie Bożej Miłości, spotkałem Jezusa, czułem ciepło (podwyższona temperatura ciała, wręcz jakbym płonął) i nieopisaną radość ze spotkania z naszym Zbawicielem. Krótko po tym będąc na Eucharystii w św. Elżbiecie w Gdańsku Głównym, dostałem zaproszenie na REO - Rekolekcje Ewangelizacyjne Odnowy. Przeszedłem te rekolekcje od 30 września do połowy listopada, uwieńczone wylaniem Ducha Świętego. Od grudnia 2005 roku należę do Wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym "EFFATHA", która organizowała właśnie to REO. Poza modlitwą, adorowaniem, Eucharystią, od końca 2005 roku zacząłem regularnie czytać PISMO ŚWIĘTE (czytam całe pismo, dzisiaj (15.07.2007) dotarłem do Księgi Syracha). Od powrotu z Medugorje czytam także wiele książek z zakresu teologii, poruszyły mnie zwłaszcza "Listy" św. Tereski od Dzieciątka Jezus, od której niejako zaczerpnąłem. Chcę tak jak ona być "małym ziarnkiem piasku", służyc innym, zostać świętym. 10 sierpnia 2006 roku powróciłem z Medugorje, gdzie byłem po raz drugi, ponownie na Festiwalu Młodych. Wyjazd ten miał inny charakter i zupełnie inaczej go przeżywałem, niż mój pierwszy wyjazd. Naładowałem w pełni świadomie moje "duchowe baterie". Owocem, którym obdarzył mnie Pan, jest pragnienie 
i odwaga, aby głosić świadectwo. Świadectwo mojego uwolnienia wygłosiłem w autobusie w drodze powrotnej z Medugorje. 

Na koniec chcę Wam powiedzieć, że jestem wstrząśnięty tym, jak Bóg mnie prowadzi przez całe moje życie, ze złego doświadczenia, które mnie spotkało w wieku 14 lat - 1992 
rok, Bóg "wyciągnał" wielkie dobro, moje uwolnienie i głębokie nawrócenie w Medugorje 
w sierpniu 2005 roku. Dla mnie fizyka zadziwiający jest ten łańcuch wydarzeń mojego życia, tym bardziej, jak wyobrażę sobie miliardy innych możliwych historii, które mogły mi sie przydarzyć. Dziękuję Wszechmocnemu za wszystko, co dla mnie uczynił i czyni nadal.

Niech Wam Moi Drodzy Bracia i Siostry błogosławi Jezus Chrystus i Maryja zawsze Dziewica - nasza ukochana niebieska mama!

Michał, ze wspólnoty EFFATHA



za: www.xwaldemar.alleluja.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz